MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Razormaze – The True Speed of Steel – Recenzja

Mamy poniedziałek i to wyjątkowy dzień! Bo aż nie mogłem się doczekać tej chwili gdy w końcu będę mógł się podzielić ze światem swoją opinią na temat płyty Razormaze – „The True Speed of Steel”. A to na prawdę złota płyta moim zdaniem!

Na temat Razormaze mogliście już przeczytać w MetalMusic.pl w artykule „Gdy umiera oryginalność – powstaje rzemiosło” – możecie się już zatem domyślić że w dyskografii Razormaze niestety jest tylko jedna taka perełka… Nic nie szkodzi, płytka jest tak genialna że spokojnie starczy na lata, aby móc się nią jarać raz po raz przy różnych okazjach.

Płyta zaczyna się świetnym instrumentalem – „Dawn of the Shred” – który wręcz magicznie sprawia że dostaję ciarek. Najpierw bas z perkusją mają swoją chwilę, po której wiemy z kim mamy do czynienia – z wirtuozami. Bas nie jest tutaj tylko bazą czy smaczkiem. Jest jednym z wymiataczy, a wymiata każdy na swoim instrumencie. Później gdy wchodzą gitary jest jeszcze lepiej – pięknie pływające, szybkie a zarazem melodyjne solówki, mnóstwo harmonii – no wszystko siedzi na swoim miejscu. Wokalista daje o sobie znać dopiero pod koniec utworu wykonując jeden potężny krzyk przywołujący na myśl piękne metalowe lata 80-90.

Drugi na trackliście jest utwór „Annihilator” – muzycznie wiemy już czego się spodziewać, ale dochodzi do tego oryginalny wokal, mam wrażenie że inspirowany Megadeth i stylem śpiewania Dave’a Mustaine’a, ale o wiele bardziej młodzieńczy, bardziej żywiołowy, mniej agresywny. Chyba nie można powiedzieć że wokalista jest mistrzem techniki, bo niby technika amatorska, ale charakter i charyzma tego głosu nadrabia z nawiązką wszystkie braki w technice. Jest to coś oryginalnego i niepowtarzalnego.

I tak praktycznie leci cała płyta – młodzieńcze, zadziorne acz nie agresywne wokale, dużo melodyjnych, piekielnie szybkich solówek, bas nie raz dostaje swoje miejsce na solo składające się z więcej niż 2 dźwięków, perkusja świetnie współgra z tym wszystkim, jej brzmienie nie jest specjalnie masywne przez co nie dominuje, ale wytrawny słuchacz wyczuje tak jak pięknie i dynamicznie pracuje tutaj podwójna stopa i wybija intrygujące rytmy.

Aż serce mi się kraje na myśl że w zasadzie po tym albumie Razormaze przekształcił się w rzemieślnika thrash metalu, bo był na prawdę duży potencjał na coś oryginalnego, ale o tym już pisałem – i wspominałem na początku tej recenzji…

Mimo wszystko, nie potrafię się gniewać na tych ludzi, bo mimo wszystko dali światu takie arcydzieło jak „The True Speed of Steel„. Zasłużona dycha.

Razormaze - True speed of steel

P.S. Pozwolę sobie jeszcze na troszkę prywaty i dodam, że jeśli miałbym wybrać swoje top 3 utwory z tego albumu to będę to prawdopodobnie:

  • 1. Desperado
  • 2. Dawn of the Shred
  • 3. Lobotomized

WERDYKT

jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka

Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/jkstoner/public_html/wp-includes/functions.php on line 4755