MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Humorcore jest spoko, a Nocny Kochanek nie jest zły.

Słyszałem ostatnio opinię, że nie rozumiem czym jest humorcore i że metal nie zawsze musi być na poważnie. Była to oczywiście odpowiedź na moją recenzję albumu Nocny Kochanek – Randka w Ciemność. Chciałbym więc tutaj rozjaśnić trochę temat i pokazać, że śmieszny metal sam w sobie nie jest zły, a Nocny Kochanek rozczarował mnie po prostu brakiem pomysłu na żarty – i to tylko na tym jednym albumie.

Postaram się przedstawić kilka innych zespołów które – moim zdaniem – do tematu humoru podchodzą dobrze.

Kabanos

Kabanos to zespół który gra już od 1997 roku – a mimo to, nie staje się monotematyczny. O ile technicznie, Kabanos wypada trochę słabiej od Nocnego Kochanka, tak lirycznie jest o niebo lepiej. Mamy tu mieszankę metalowych interpretacji bajek jak np.: „Baba i Dziad” czy „Kaczka i Zając„, oraz utworów będących swego rodzaju manifestem stylu życia – np.: „Klocki” czy „Buraki„.

Truchło Strzygi

Z kolei Truchło Strzygi jest zespołem o 20 lat młodszym od Kabanosa – ich pierwsze demo ujrzało światło dzienne w 2017 roku. I choć na pierwszy rzut oka wydawać się może że jest to „poważny zespół” tak wystarczy tylko chwilę posłuchać tekstów i rzucić okiem na okładki albumów i wszystko staje się jasne. Tutaj w zasadzie można się trochę przyczepić że zespół jest monotematyczny – bo każdy utwór jest swego rodzaju pastiżem muzyki black metalowej. Mimo to, dalej uważam że wymaga to trochę więcej weny twórczej niż napisanie serii utworów z gimnazjalnym humorem o seksie.

Austrian Death Machine

Przejdźmy teraz może do zagranicznych kapel – Austrian Death Machine, amerykański zespół thrash metalowy, który w założeniach miał być swego rodzaju hołdem i parodią postaci granych przez Arnolda Schwarzeneggera. I spoko – fajnie że zespół ma pomysł na siebie, i choć wydawać by się mogło, że taki temat szybko może się wyczerpać – tak w praktyce, wszystkie 3 wydane albumy możemy traktować jako pojedyncze musicale czy występy kabaretowe. Utwory są w miarę zróżnicowane tematycznie – i nie zawsze odnoszą się bezpośrednio do filmów Arnolda – a między nimi znajdziemy rozmowy muzyków z postacią Arnolda, co sprawia że całość jest spójna i przybiera formę, właśnie wystąpienia kabaretowego.

Alestorm

Alestorm – zespół który gra podgatunek metalu określany jako „pirate” – i chyba jest to jeden z niewielu (jeśli nie jedyny) zespół pływający w tym gatunku. Patrząc jednak na ich występy (jak na przykład, ten w Progresji), teksty czy podejście do muzyki – widać od razu że chłopaki mają poczucie humoru. I chociaż, znowu można się doszukiwać monotematyczności – w końcu głównie śpiewają o alkoholu i imprezach – to mają w tym jakiś polot.

Psychostick

Moim zdaniem – królowie śmiesznego metalumeme metaluhumorcore’uPsychostick. W sumie, był to pierwszy „śmieszny” metalowy zespół z jakim miałem do czynienia. I choć ich pierwszy album „We Couldn’t think of a title” nie trafia do mnie wcale ze względu na słabą realizację, tak dwa kolejne albumy – „Sandwich” oraz „Space Vampires vs Zombie Dinosaurs in 3D” to absolutne majstersztyki – i pewnie kiedyś jeden z tych albumów trafi w MetalMusic.pl na miejsce płyty tygodnia. Żarty zróżnicowane a wykonanie świetne. Szkoda, że kolejne wydawnictwa Psychostick nie są już tak wybitne, ale przynajmniej dalej trzymają jakiś poziom.

Nocny Kochanek

I na koniec, wracamy do początku – że tak nieładnie powiem. Bo to nie do końca jest tak że nie lubię wszystkiego co związane z Nocnym Kochankiem. Wszakże ich pierwszy album – „Hewi Metal” był świetny i zawierał nie jeden wielki hicior, jak np.: „Wielki Wojownik” czy „Andżejku„. I choć tematyka seksualna była tam obecna, tak nie aż tak nachalna i inwazyjna. Drugi album, „Zdrajcy Metalu” – też był świetny. I choć większość utworów porusza tematykę imprez i alkoholu, tak mam wrażenie że mają jakiś polot.

I ja rozumiem – sama nazwa „Nocny Kochanek” sugeruje tematykę romantyczną, a co za tym idzie, jakąś formę erotyzmu. Mimo wszystko, album „Randka w Ciemność” bardziej już przypomina formę „Nocny Zakompleksiony Człowiek Snujący Fantazje Przy Oglądaniu Hardkorowego Porno i Chrumkający Ze Śmiechu Przy Zdecydowanie Zbyt Niesmacznych Żartach„.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłem sytuację i że moja recenzja „Randka w Ciemność” nie będzie już odbierana jako hejt. I mam nadzieję że o następnej płycie Nocnego Kochanka będę mógł napisać o wiele przyjemniejszą i bardziej pozytywnie nastawioną recenzję, bo ewidentnie zespół ma potencjał i możliwości aby podbić scenę czymś więcej niż najniższej formy humorem.

Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/jkstoner/public_html/wp-includes/functions.php on line 4755