MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Vermis – Divinities – recenzja

W ramach odpoczynku po męczącym obcowaniu z płytą „Stoned Jesus – Pilgrims” nadszedł czas na relaks przy czymś na prawdę dobrym dla odmiany. A mowa Polsikm (choć nie do końca) zespole Vermis.

Pierwszy raz, miałem okazję ich usłyszeć bodajże w 2017 albo w 2018 roku na festiwalu Rock May w Skierniwicach w ramach jakiegoś przeglądu konkursowego. Nie pamiętam już czy zajęli jakies miejsce, ale ja w głębi serca wiedziałem, to że właśnie im się należą wszelkie nagrody tamtego wieczoru. Dlatego zaczaiłem się na backstage’u i wyrwałem od nich płytkę z autografami – i dzisiaj ta płytka to jedna z ważniejszych perełek w mojej kolekcji – tak dobra jest.

Znaczy tak – nie jest perfekcyjna, zawsze można się do czegoś przyczepić, ale biorąc pod uwagę jak szybko zespół prze naprzód, to aż żal coś złego mówić bo widać że jest potencjał i jest go na prawdę dużo – chyba najwięcej w nowej fali polskiego metalu, do którego udało mi się do tej pory dotrzeć.

Według opisu znalezionego w internecie, Vermis gra jakieś straszne połączenie masy gatunków i ciężko ich określić – ja takiego problemu nie mam i z czystym sumieniem wrzucam ich do szufladki „progressive thrash„. Ale czy to ważne? To tylko etykietka, żeby łatwiej było w rozmowie nakierować kogoś na to, jaki to klimat, a szczegółową dokumentację zostawmy historykom i archiwistom.

Co do samej płyty – intro moim zdaniem trochę oklepane. Dobrze wykonane, ale jednak nic odkrywczego. Dalej jest już tylko lepiej. Najbardziej do gustu przypadł mi utwór „Am I Insane” i w sumie mógłbym go sobie zapętlić na jakieś 2 godzinki zanim by mi się znudził – ale nie zrobię tego, żeby móc się delektować tym albumem trochę dłużej. W sumie za często mówię „album” – bo tylko 30 minutowa „EPka”, ale jak to mówi stare chińskie przysłowie „liczy się jakość a nie ilość„.

Ogólnie rzecz biorąc, konstrukcje utworów są bardzo ciekawe, już nie tak oczywiste jak intro, znajdziemy tu lekko przełamane rify, solówkowe wstawki, dobrą i równą podwójną stopę i coś, co ciężko będzie wyczuć osobom które nigdy Vermis nie widzięli na żywo: niesamowitą energię wokalu. Wystarczyło że raz na żywo widziałem jak wokalista rzuca się po scenie i już wyobrażam sobie jaki sajgon musiał mieć miejsce w studio aby to tak dobrze zabrzmiało. Jest potęga!

Mam nadzieję że już niedługo kalendarium koncertów i wolnego czasu zgra się tak, że będę miał okazję jeszcze raz przejść się na ich koncert – i wszystkim innym polecam to samo. Mega Kapela a na żwyo mają tyle samo energi co słychać na EP’ce – jeśli nie więcej!

Vermis - Divinities

P.S. zdjęcie płyty z autografami – moje, reszta kradziona z oficjalnego fejsbuka zespołu VERMIS.

WERDYKT

jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka nie ma gwiazdki nie ma gwiazdki



Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/jkstoner/public_html/wp-includes/functions.php on line 4755