MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Pantera – Cowboys from Hell – recenzja

Przepraszam najmocniej za tygodniową przerwę, jednak jak to mówią choroba nie wybiera – wracam jednak „z kopyta” z recenzją jednej z najważniejszych płyt w historii muzyki metalowej.

Są w zasadzie albumy którzych nie trzeba recenzować – bo każdy kto słucha choć trochę metalu, prawdopodobnie ten album zna. W większości pewnie nawet lubi ten album. Do tego dochodzi fakt, że „Cowboys from hell” został wydany w 1990 roku, zatem w normalnych warunkach recenzja prawie 30-letniego albumu mijałaby się z celem. Postawiłem sobie jednak, że regularnie będę wybierał jedną wybitną płytę w ramach „płyty tygodnia” aby mieć pretekst do porozpływania się nad wspaniałym kunsztem muzycznym wielkich klasyków.

Pantera – „Cowboys from hell” przez wielu jest uznawany za pierwszy album formacji, jednak nie jest to do końca prawda – w praktyce jest to już piąte wydawnictwo Pantery, jednak pierwsze które zyskało rozgłos o niewyobrażalnej skali.

Jest to też przełomowy dla zespołu album – bo oto Pantera przestała być kojarzona z glam metalem, a dała początek nowej gałęzi „groove„.

Całkiem nowe, całkiem świeże brzmienie – zrezygnowano z licznych pogłosów na każdym instrumencie przez co album stał się ostry jak brzytwa. Dodatkowo, gitary posiadają bardzo charakterystyczny ton który dla wielu stał się inspiracją, ale nikt nie miał odwagi sięgnąć po niego i skopiować go 1:1. I tutaj wychodzi na jaw magia gitarzysty Dimebag’a Darrell’a – jego riffy oraz pewność siebie w tym co robi, sprawiły że to po prostu brzmi dobrze. Gdyby dzisiaj nagrać album z brzmieniem gitar tak bogatym w siarczyste tony wysokie – prawdopodobnie recenzenci zjechaliby go za „brzmienie jak z syntezatora”.

Ale Dimebag Darrell miał to coś i o tym możnaby napisać książkę (i pewnie ktoś już to zrobił).

Perkusja też jest majstersztykiem, wyczucie tego typu jest dzisiaj niemalże niemożliwe do odtworzenia.

Wisienką na torcie jest utwór „Cementary Gates” – moim zdaniem – najlepsza metalowa ballada w historii metalowych ballad i choć doceniam takie „Nothing Else Matters” od Metallicy, tak sorry, pierwsze miejsce na mojej liście metalowych ballad wszechczasów zawsze będą miały Wrota Cmentarza.

WERDYKT

jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka

Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/jkstoner/public_html/wp-includes/functions.php on line 4755