Filadelfijski Moros działa od 2015 roku i przez ten czas przeszedł całkiem sporą ewolucję brzmieniową. Założony przez Jaya Dosta (gitara, wokal), Johna Hausera (bas, chórki) i WB (perkusja), zespół zaczynał od sludge’u z wyraźną domieszką punka. Grali lokalne koncerty, wydali demo, kilka splitów, aż w 2019 roku wyszedł ich debiutancki pełniak „Weapon” nakładem Hidden Deity.
A potem przyszedł 2020 i wiadomo – świat stanął. Zespół wszedł w stan uśpienia, z którego dali znak życia tylko samodzielnie wydaną EP-ką o wdzięcznym tytule „High As Fuck and Ready to Die”. Ale ten przestój przyniósł też zmiany – Moros zaczął odchodzić od sludge’owych korzeni w stronę cięższego, bardziej ekstremalnego grania.
Po odmrożeniu sceny koncertowej zespół przeszedł zmianę składu – za perkusją zasiadł Mike Howard, którego bardziej agresywne podejście do instrumentu popchnęło zespół jeszcze dalej w stronę death i black metalu. Efektem była EP-ka „Recrudescent Horror” z 2025 roku wydana nakładem Knife Hits.
I tu dochodzimy do „Cemetery Hallucinations” – albumu, który sam zespół opisuje jako „zupełnie nowe oświadczenie, a nie kontynuacja tego, skąd przyszliśmy”. Prace nad materiałem ruszyły latem 2023 roku i zaowocowały 14 utworami, łącznie z przerobionymi kawałkami z wcześniejszych sesji.
Album nagrany został latem 2024 w Gradwell House Studio w New Jersey – pierwszy raz w pełni profesjonalne studio dla tego składu. Całość nagrana na żywo z dogrywkami gitar i wokali, co słychać w organicznym brzmieniu produkcji.
Jeśli chodzi o inspiracje – zespół wymienia Coffins, Autopsy, Bolt Thrower, Archgoat oraz horrory i życie w Filadelfii. To ostatnie brzmi jak żart, ale znając reputację tego miasta – pewnie nie jest.
Bandcamp: https://moros-666.bandcamp.com/album/cemetery-hallucinations