MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Bees Made Honey in the Vein Tree – Grandmother – recenzja

No cóż, w świecie muzyki doom/stoner to już chyba standard, że nazwy zespołów i albumów rościągają mi nagłówek do granic możliwości. Mimo wszystko jest to chyba efekt zamierzony, bo taka muzyka też jest zazwyczaj bardzo rozciągnięta, powolna i 10 minutowe utwory to stanrad. W przypadku Bees Made Honey in the Vein Tree – „Grandmother” już pierwszy utwór wypełni naszą duszę 17stoma minutami bardzo rytualnych klimatów. Nie jestem pewien czy określenie „rytualnych” jest poprawne technicznie, jednak w moim odczuciu świetnie oddaje emocje jakich doświadczam podczas słuchania.

Brzmienia na płycie są bardzo rozmyte, pełne pogłosów, brudnego, acz nie intensywnego fuzza, wyjących powolnych solówek, perkusja gra bardzo oszczędnie jednak świetnie się dogaduje z resztą zespołu. Momentami mam wrażenie że Bees Made Honey in the Vein Tree to grzeczne dziecko Sunnata i Monolord.

Po Sunnata, dziecko odziedziczyło epickość riffów i rytualny klimat muzyczny, po Monolord natomiast specyficzne wokale – i nie mam na myśli że one są podobone brzmieniowo. Raczej podobny jest pomysł na wysoki, niemalże sakralny ton. Ot, takie skojarzenie mi się nasuwa. Warto jednak zaznaczyć, że w przeciwieństwie do Monolord, wokalista Bees Made Honey in the Vein Tree nie chowa swojego głosu za grubą warstwą efektów, a jedynie koloruje trochę za pomocą pogłosu.

Nazwa albumu „Grandmother” też całkiem fajnie oddaje klimat całości. Niczym starsza kobieta, album jest powolny, rozlazły i brudny. Każdy ruch jest ociężały, a do tego w przerwach mamy melancholijne, czyste partie. Niczym soundtrack do ostatnich chwil życia starszej kobiety (bądź mężczyzny, ale tutaj przydałoby się więcej agresji).

Brakuje mi tylko trochę wokalu – jest go za mało. Tyle miejsca nie zapełnionego niczym rześkim się marnuje. I z jednej strony, to podtrzymuje ten rytualny, niemalże medytacyjny klimat, z drugiej jednak, jestem pewien że wokalista bez problemu poradziłby sobie z zapełnieniem tej przestrzeni bez burzenia medytacyjnego doświadczenia.

WERDYKT

jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka nie ma gwiazdki nie ma gwiazdki

Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/jkstoner/public_html/wp-includes/functions.php on line 4755