Trzynasty album studyjny legendy thrash metalu z Bay Area, wydany 20 marca 2026 roku nakładem Napalm Records. „Goliath” to płyta szczególna, bo przynosząca istotną zmianę za mikrofonem – po latach współpracy ze Steve’em „Zetro” Souzą, do składu powrócił Rob Dukes, dla którego jest to pierwszy materiał z zespołem od czasu „Exhibit B: The Human Condition” (2010).
Muzycznie album jest efektem najbardziej kolektywnej pracy w ponad 40-letniej historii Exodus. W proces pisania utworów zaangażowani byli niemal wszyscy członkowie, od Gary’ego Holta i Lee Altusa, po samych Dukesa i Huntinga. Produkcja, za którą odpowiada Mark Lewis (Nile, Whitechapel), jest potężna i nowoczesna, ale zachowuje ten charakterystyczny, miażdżący ciężar riffów, z którego zespół słynie od czasów „Bonded by Blood”.
„Goliath” nie jest jednak typowym, linearnym thrashowym atakiem. Zespół pozwolił sobie na odważniejsze eksperymenty – utwór tytułowy uderza w niemal doommetalowe tempa, wzbogacone o 18 warstw instrumentów smyczkowych, za które odpowiada skrzypaczka Katie Jacoby. Tworzy to ciekawy kontrast między czystym horrorem a momentami dziwnego piękna. Na płycie gościnnie pojawia się również Peter Tägtgren (Hypocrisy, Pain) w utworze „The Changing Me”, co dodaje całości dodatkowego ciężaru.
Tematycznie i brzmieniowo album balansuje między klasyczną furią a chęcią poszukiwania nowych środków wyrazu. Powrót Dukesa wnosi specyficzną dla niego agresję i bezpośredniość, co jednych zachwyci jako „powrót do formy”, a innych może podzielić ze względu na odejście od bardziej tradycyjnej estetyki ostatnich płyt.
To album, który nie próbuje jedynie odcinać kuponów od legendy. Exodus w 2026 roku brzmi świeżo, momentami ryzykownie, ale wciąż ekstremalnie ciężko. Solidna porcja thrashu dla tych, którzy cenią ewolucję gatunku, nie zapominając o jego brutalnych fundamentach.