Grand Magus – Monument (2003)

Jeśli nie mieliście jeszcze do czynienia ze szwedzkim Grand Magus – to najwyższa pora to nadrobić, a album „Monument” z 2003 roku jest świetnym miejscem na start. Grand Magus to zespół założony w 1996 roku w Sztokholmie, którego sercem od samego początku jest wokalista i gitarzysta JB Christoffersson.

„Monument” to ich drugi album – po debiutanckim „Iron Will” z 2001 roku. I o ile debiut mocno siedział jeszcze w klimatach doom/stoner metalowych – takich ciężkich, powolnych, przydymionych – tak „Monument” zaczyna pokazywać, w którym kierunku zespół zmierza. Nadal jest tutaj dużo doom metalowej ciężkości i tego charakterystycznego, stonerowego brzmienia gitar, ale zaczynają się pojawiać elementy klasycznego heavy metalu, które w późniejszych albumach staną się dominujące. 

Opisując na przykładzie skojarzeń – Black Sabbath i Manowar, z domieszką Candlemass. Ciężko, ale z klasą. Tempo na albumie jest zróżnicowane – mamy zarówno powolne kawałki, które wgniatają w fotel swoim ciężarem, jak i szybsze momenty. Całość nie jest jakoś przesadnie długa, co jest zaletą – album nie męczy, nie ma tutaj zapychaczy, każdy utwór ma swoje miejsce i swoją rolę. Produkcja jest surowa, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.