Kontynuuję serię wpisów o zespołach, która wpadły mi w ucho lata temu, a dzisiaj sprawdzam co tam u nich. Teraz, wybór padł na Brytyjski zespół Esoterica (pisane czasem eSOterica). Pierwszy raz usłyszałem ich w 2009 roku gdy grali jako support przed Marylinem Mansonem w Warszawskim klubie Stodoła.
Zwykle podczas tworzenia wpisów na stronę, posiłkuję się oczywistymi źródłami, takimi jak Wikipedia, metal-archives, strony zespołów, ich kanały na Youtube czy strony na Bandcamp. Tym razem jednak informacje są albo bardzo szczątkowe, czasem nawet sprzeczne, co dodaje tylko nutkę tajemnicy.
Przykładowo na stronie LastFM jest informacja o debiucie w 2008 roku z albumem The Fool, jednak inne źródła wskazują, że w 2008 pojawił się ten album w wydaniu specjalnym, ale jego pierwsze wydanie sięga roku 2005.
Więc, żeby dowiedzieć się tego co dla mnie osobiście ważne, postanowiłem skontaktować się bezpośrednio z zespołem i zadać swoje pytania. Będzie to więc bardziej luźny i emocjonalny wpis, niż encyklopedyczny zbiór wiedzy, ale uważam, że o zespole Esoterica warto mówić, warto słuchać, warto go poznać.
O Zespole
W ramach pytania o skład zespołu otrzymałem dostęp do noty prasowej o zespole. Pozwolę więc sobie ją tutaj sparafrazować.
Esoterica to eteryczny, progresywny zespół hardrockowy z Londynu, tworzący wciągające pejzaże dźwiękowe, które łączą kinową atmosferę z porywającymi melodiami i potężną intensywnością. Zespół powstał z nieoczekiwanej iskry podczas szkolnej wycieczki do Afryki i rozrósł się do sześcioosobowej formacji, znanej z porywających występów na żywo i emocjonalnie naładowanych piosenek.
Z pięcioma uznanymi albumami na koncie – w tym najnowszym, obecnie najchętniej słuchanym wydawnictwem z ponad 1,6 miliona odtworzeń na Spotify – Esoterica wciąż na nowo definiuje granice współczesnego rocka. Koncertowali na arenach, rozświetlali jedne z najbardziej prestiżowych europejskich festiwali i zdobyli uznanie magazynu Prog, który niedawno nazwał ich singiel Firefly „Singlem Tygodnia”.
Obecnie członkami zespołu są Toby Keast na wokalu, Laura Conway oraz Matt Diver na gitarach, Mike Watchorn na basie, Will Keast na klawiszach oraz Luke Keast na perkusji.
Przegląd dyskografii
Teraz kilka moich subiektywnych wrażeń na temat ich poszczególnych wydawnictw. Na szczęście bardzo łatwo do nich dotrzeć, zespół jest obecny na Youtube, Spotify a także na Bandcamp.
The Fool (2005 / 2008 special edition)
Pomimo tego, że kompozycje z albumu (The Fool) mają już 20 lat, to nadal są bardzo współczesne, bardzo aktualne i to od nich warto zacząć swoją muzyczną podróż z zespołem. W zależności od utworu możemy znaleźć tutaj emocjonalne wokale, perkusję z progresywnym zacięciem atmosferyczne wstawki gitarowe, a także energię typową dla Nu Metalowej fali z tamtych lat. Zwłaszcza w utworze „Don’t Rely On Anyone„, który nawiasem mówiąc, w tym 2009 w Warszawskiej stodole porwał całą publiczność.

The Riddle (2009)
Ewolucja muzyczna w bardzo dobrą moim zdaniem stronę. Gitary są mocniejsze, wokal podobnie jednak nie tracąc swojej melodyki. Do tego dochodzi też sporo więcej elektroniki, nadając całości nieco industrialnego vibe’u. Znajdują się tu też utwory które powinny przypaść do gustu fanom szeroko pojętego metalu progresywnego, zwłaszcza utwór Python Tree. Całość zamyka bardzo dobry i mocny kawałek Watch This Drive, który na poprzednim albumie znalazł się opisany jako „demo”. Tutaj w pełnej swojej formie i dopracowany brzmieniowo.

Nothin Left to Lose (2012)
Jeszcze więcej elektroniki, zaś całościowe brzmienie nieco bardziej przystępne. Nieco lżejsze. Dzięki temu jednak otrzymało bardziej kinowy charakter. I choć zespół miał bardzo emocjonalne utwory od samego początku, tutaj następuje chyba kulminacja. Utwór Brand New Suit mógłbym określić jako industrial metalowa opera symfoniczna. Na brakuje tu jednak mocnego uderzenia w stylu klasycznego alt metalu, które znaleźć możemy w utorzeć We Are Watching You z gościnnym udziałem Mike’a Spreitzer’a (który jak się okazuje jest założycielem Amerykańskiej grupy DevilDriver).

In Dreams (2020)
Między poprzednim a obecnie omawianym wydawnictwem minęło 8 lat, a słucha mi się tego albumu jak bardzo dobrej kontynuacji. Niczym soundtracku do sequelu dobrego filmu. Pojawiają się utwory z zacięciem nieco bardziej rock’n’rollowym – utwór Gone, progresywne melancholijne przerwy na oddech w I Won’t Give up on You czy nieco taneczne wariacje takie jak True Faith.
Letting Go to bardzo dobra kompozycja z pogranicza Prog Metalu, a Humanity określiłbym kolejnym muzycznym teatrem.

Ether Metal (2025)
Tegoroczne wydanie. Pozostajemy w klimacie kinowego przedstawienia, dużo emocji, brzmienie gitar już bardzo współczesne. Elektronika zbacza trochę w stronę klubową czy synthwave, ale dzięki bardzo nisko nastrojonym gitarom wszystko spójnie siedzi w koncepcji brzmieniowej wypracowanej na przestrzeni lat.
Utwór Alive zawiera bardzo ciekawą mieszankę elektronicznej muzyki kinowej we wstępie z bardzo mocnym gitarowym uderzeniem w rozwinięciu. Firefly, moim jest ciekawym skokiem w stronę klimatów które za czasów mojej młodości klasyfikowaliśmy jako „Emo„. Melancholijne mocne brzmienie instrumentalne z bardzo delikatnym wokalem pełnym „powietrza”, oraz perkusja z zacięciem DubStep’owym ale naturalnym brzmieniu.
Moim ulubionym kawałkiem na tej płycie jest jednak chyba Enjoy lecz z bardzo specyficznego powodu. Niezwykle podoba mi się brzmienie pływającego basu przywodzący mi na myśl brzmienie basu z utwory Katy Perry – Roar.
Ja wiem, dziwne porównanie – ale w ramach innego hobby zajmuję się realizacją i produkcją muzyczną i pewne kwestie samego brzmienia niektórych poszczególnych elementów potrafią być dla mnie wybitne same w sobie. Tak jak Bass w jednym utworze Katy Perry xD

Inspiracje
Z tego co się dowiedziałem, Esoterica ma bardzo szeroki wachlarz inspiracji, od muzyki tanecznej po metal czy muzykę filmową. Zwykle wspominają takie zespoły jak Type O Negative, Gary Numan czy Deftones jako centralną oś swojej inspiracji.
A co zespół myśli o Polsce?
Jak napisał Luke w wiadomości odpowiadającej na moje pytania – do dzisiaj wspominają występy w Polsce, ponieważ publiczność może nie najliczniejsza na trasie, to potrafiła stworzyć niesamowitą atmosferę. Zespół mówi sam o sobie jako o bardzo niezależnym i wspomina że zamierza niedługo wrócić do koncertowania w Europie – najpierw w ramach supportów, ale ma nadzieję zbudować tutaj swoją rzeszę fanów. I wydaje mi się, że Polska jest gotowa na ich powrót. Przecież na tle Europy mamy najlepszy gust i od razu poznajemy dobrą muzykę.