Pierwszy poniedziałek w 2020 roku okazał się bardzo łaskawy, bo mamy dzień wolny od pracy. Warto taki dzień dobrze wykorzystać, na przykład nadrabiając zaległości które mogliśmy przespać po sylwestrze.
Bo gdy większość z nas odsypiała sylwestrową imprezę, Machine Driven Sun opublikował nowy teledysk do utworu Blackout.
Może i teledysk jest osadzony na stronie i nigdzie już nie trzeba klikać, jednak mimo wszystko zachęcam do obejrzenia teledysku bezpośrednio na youtube: https://www.youtube.com/watch?v=HuUfLlKaXcg
Jeśli chodzi o sam teledysk – wykonanie jak najbardziej profesjonalne. Mamy mieszankę elementów fabuły oraz przebitki z sesji nagraniowej zespołu. I na tym skończę, bo w zasadzie nie znam się na filmografii 😉
Jeśli natomiast chodzi o muzykę, to jest bardzo, a nawet bardzo dobrze. W utworze Blackout każdy instrument ma swoje miejsce. Bas raczej z tych wyczuwalnych, ale zajmuje wystarczające szerokie pasmo aby był obecny w każdym momencie.
Gitary bardzo fajnie dawkują energię, brzmienie nie jest ustawione zbyt ostro, przez co cała moc płynie z uderzenia w struny, a nie ze wzmacniacza i postprodukcji. Każda nuta jest zagrana bardzo precyzyjnie a dynamika nie jest przypadkowa.
W perkusji co prawda brakuje w moim odczuciu jakiegoś mocniejszego przyłożenia, jednak jej realizacja wydaje się być na tyle przemyślana, że gotów jestem przyjąć, że taki był zamysł, a nie przypadek.
Najbardziej do gustu przypadł mi wokal. Mamy tutaj do czynienia bowiem z ciężkim, kobiecym wrzaskiem – ale na przekór wszystkiemu, jest to klasyczny wrzask z charakterem. W zespołach w których wokalistki decydują się na techniki typu growl, ten charakter ginie. Na szczęście nie w ekipie Machine Driven Sun. Tutaj został on wyeksponowany pierwszorzędnie. Dodatkowo, podobnie jak gitary, dynamika wokalu zdaje się być bardzo przemyślana i zgrana z resztą instrumentów. Bardzo czysto wychodzą zarówno partie lekkie jak i te cięższe. I nie mogę się powstrzymać od porównania brzmienia głosu do Guano Apes na sterydach.
Podsumowując: kawałek świetny, Gdańska ekipa Machine Driven Sun pokazała w nim światowy poziom.