Ostatnio skupiliśmy się trochę na cięższych klimatach przy okazji recenzji albumu Entropii oraz Narrenwind, dlatego dzisiaj dla odmiany pójdziemy w o wiele lżejsze klimaty, jednak nadal raczej pospolite w serwisie MetalMusic.pl – czyli do stoner rocka, a konkretnie zajmiemy się nową płytą zespołu Warlung pod tytułem „Immortal Portal„.
Skład z Texasu zafundował nam całkiem ciekawą przejażdżkę po gatunkach. Zaczynamy od raczej typowego brzmiania i harmonii dla stonerów które przywodzą mi na myśl skojarzenia do Spirit Caravan, albo lżejszego i czystszego Black Sabbath z wygładzonym do granic możliwości wokalem. Solówki są bardzo rock’n’rollowe i porywają swoim flow.
W późniejszych czeluściach albumu trafimy na wiele różnych smaczków, jak np.: gitary potraktowane tak mocno flangerem na ekstremalnych ustawieniach, że śmiało można by je umieścić na starych albumach KoRn’a. A im bliżej końca tym bardziej zaczyna mi się kojarzyć ta texańska muzyka z Dream Theater – z tą różnicą, że wokal ma tutaj jednak co robić i nie uświadczymy klawisza.
Immortal Portal raczej nie zrewolucjonizuje gatunku, i dla wielu będzie to ot kolejny stonerowy album do zapuszczenia w tle. I chociaż ja mam podobny odbiór, tak dzięki dużej różnorodności a jednoczesnej konsekwencji w budowaniu brzmienia, nie przeszkadza mi gdy album się zapętli i przeleci kilka razy pod rząd. A to w zasadzie duży plus.

I gdy mam już wyklikać ocenę tego albumu to mam dylmeta. Z jednej strony, dobry kawał rzemiosła, zrealizowany tak, że można by go puszczać w radiu po nocach, bo nie przeszkadza, ale z drugiej strony jednak zbyt dobry by otrzymać 5 lub mniej. Dlatego ustalmy sobie z góry, że 5 to też dobra ocena, znaczy że album jest po prostu OK. Skoro mamy to już wyjaśnione, mogę z czystym sumieniem tą 5tkę kliknąć.