Nastał poniedziałek – a to oznacza zmianę płyty tygodnia oraz recenzję płyty z poprzedniego, więc dzisiaj pomówimy sobie albumie zespołu Hetman o nazwie „Skazaniec„.
Album został wydany w 2006 roku – czyli rok wcześniej niż wcześniejsza płyta tygodnia „VIII Dzień tygodnia” od zespołu Monstrum, mimo to, jest praktycznie na tym samym poziomie jeśli chodzi o jakość nagrań, zarówno pod kątem brzmienia jak i konstrukcji utworów – czyli krótko mówiąc, jest super!
Płyta „Skazaniec” zaczyna się klimatycznym instrumentalem pod tytułem „Ekstradycja” i jest to wspaniały wstęp do całej płyty, bo pokazuje nam, że mamy do czynienia z mistrzami w swoim fachu jeśli chodzi o umiejętności muzyczne.
Dalej jest jeszcze lepiej, bo do ostrych gitarowych riffów i melodii dochodzi potężny, czysty wokal i coś co mnie urzekło najbardziej: teksty – podobnie jak w przypadku omawianej wcześniej płyty Monstrum, są o czymś, przedstawiają pewne historie. W zasadzie, słuchając płyty „Skazaniec„, możemy rozsiąść się wygodnie w fotelu, zamknąć oczy i rozpocząć niemal kinowy seans.
Nie przeszkadza mi nawet to, że w tekstach występują nawiązania do religii katolickiej – widać że dla osoby odpowiedzialnej za tekst, religia jest ważnym elementem życia. I pomimo tego, że sam jestem ateistą, tak dalej uważam że teksty są świetne. Historie zawarte w utworach „Banita„, „Skazaniec” czy „Trzy historie” są na prawdę porywające i dają pozytywnego emocjonalnego kopa.
Chyba jedyne co mi przeszkadza przy słuchaniu tego albumu, to fakt że większość utworów kończy się jakimiś odgłosami które nie mają zbyt wiele wspólnego z treścią utworu – np.: odgłos spuszczania wody… W sumie, jest to żart na poziomie Nocnego Kochanka i u nich by nawet pasował, ale przy słuchaniu Skazańca – to jednak trochę wybija z rytmu.
Mimo wszystko, kawał wspaniałej klasyki polskiego heavy metalu i polecam wszystkim, którym tak jak mi, brakuje dobrego, polskiego wokalu w muzyce. I wszystkim tym, którzy po prostu lubią melodyjność i ciężar.
