MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Philadelphia Project – Light And Dark

Kolejny materiał nadesłany przez czytelników, tym razem z serca Śląska, to album Light And Dark od składu Philadelphia Project.

I szczerze mówiąc – mam mieszane uczucia, dlatego ten wpis pozostanie bez standardowej gwiazdkowej oceny – tylko w formie opisowej. Głównie dlatego, że nie chcę Ślązaków zniechęcać, bo choć wydanie ma olbrzymi potencjał, tak brakuje mu troszkę szlifu to tu, czy tam.

Zacznijmy jednak od początku – pierwsze minuty przynoszą mi skojarzenia z klasyką Heavy Metalu – zespołem Accept. Głównie za sprawą gitarowych riffów. Mamy tutaj jednak o wiele młodszą energię, a całość jest trochę bardziej złożona w kwestii dynamiki.

W dalszych częściach wyczuwam także nutki rodzimego zespołu Hunter. Są to jednak bardzo luźne skojarzenia, bo Philadelphia Project zaskakuje też bardzo oryginalnymi smaczkami i pomysłami które rzadko kiedy spotyka się w konkretnym gatunku. Za przykład niech posłuży break z utworu „Their castles” – moim zdaniem, ów riff brzmi jak rodem wycięty z jakiegoś djent’owego albumu, ale dalej zachowuje klasyczne, heavy metalowe brzmienie.

Świetną robotę wykonuje perkusista. Przejścia robią na prawdę dobrze podbijają energetyczności utworów.

Brzmienie basu na tym albumie chyba będzie moim ulubionym aspektem. Niestety, nie w każdym utworze jest tak samo dobrze słyszalny. Dla przykładu, praktycznie w całym utworze „I’d like to meet your soul” linia basu ma swoje miejsce, świetnie zgrywa się gitarą, dodaje dynamiki, a podbite górne pasmo dodaje swego rodzaju agresji. Jednak już w następnym utworze „Light and Dark” słychać go raz lepiej, raz gorzej, w partiach lżejszych jest słyszalny dobrze, ale w przejściach i partiach ciężkich trzeba już się trochę wysilić aby można go było wyłapać.

Na koniec, słów kilka o wokalu – i to jest ten aspekt który poruszyć mi jest najciężej. Głównie dlatego, że jest to najtrudniejszy instrument do opanowania i zarejestrowania, a jednocześnie zawsze jest na pierwszym planie i najbardziej przykuwa uwagę. Jako że sam jestem muzykiem, i z nie jednym wokalistą współpracowałem, tak wiem jak bardzo niewdzięczną rolą jest rola wokalisty. I mam wrażenie, że wokalista Philadelphia Project trochę się pod tym ciężarem ugina. Znaczy to tyle, że są momenty lepsze i gorsze, raz mocny wokal brzmi bezbłędnie, a raz jakby już trochę brakowało energii. Niektóre partie sprawiają, że mam wrażenie jakby zabrakło konsekwencji – niby wokal ma moc, ale brzmi jakby w tej partii tej mocy nie chciał mieć. Lekkie partie z potężnym wokalem (jak w utworze „It’s over„) brzmią bardzo dobrze, ale już troszkę cięższe z wokalem czystym są takie jakby – puste.

Podsumowując analizę muzyczną – jest dobrze, jest potencjał, jestem pewien że na koncertach jest ogień – ale samo wydanie brzmi z jednej strony trochę niespójnie. Jakby skład w trakcie nagrań z każdym utworem uczył się trochę bardziej, dopracowywał utwory trochę bardziej, ale zrezygnował z cofnięcia się i wykorzystania nowych umiejętności by doszlifować to co już zostało nagrane. Dlatego też, zapisuję sobie Philadeplhia Project na liście zespołów które warto śledzić, bo jestem pewien że z każdym kolejnym wydawnictwem będzie tylko lepiej i lepiej.

Philadelphia Project

Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/jkstoner/public_html/wp-includes/functions.php on line 4755