MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Gomer Pyle – Idiots Savants – recenzja

Nie mam pojęcia co ten album ma w sobie – ale ma tego w opór i jeszcze więcej. Trafiłem na niego całkiem przypadkiem jakieś 2 lata temu – i od tamtej pory zacząłem się interesować czym jest stoner. Z czasem zainteresowanie to przerodziło się w doom i sludge, ale o tym kiedy indziej.

Dzisiaj, gdy po raz kolejny zapuszczam sobie ten album – stwierdzam że „płyta tygodnia” to za mało. Gdybym miał przypiąć tej płycie odpowiednią metkę, byłoby to coś w stylu „jeden z 7miu cudów świata muzyki„, albo „kandydat na płytę wszechczasów„, albo „dajcie mi tego więcej, bo to takie dobre, lepszych nie ma” albo… I tak mógłbym długo wymieniać.

Gomer Pyle powstał w 1994 roku w Holandii, natomiast ich dzieło życia (przynajmniej ja bym je tak określił) – czyli album „Idiots Savants” ujrzał światło dzienne w 2008 roku.

Cały album ma niezwykle miękkie brzmienie, nie inwazyjne, dosłownie płynące. Na uwagę zasługuje tutaj dynamika – dla niewtajemniczonych wyjaśnię, że dynamiką określa się różnice między najgłośniejszym a najcichszym fragemntem nagrania. W dzisiejszych czasach, gdy wszystko chcemy głośniej i głośniej, dynamika praktycznie umarła. Po prostu wszystko jest głośno. Dlatego tak bardzo cenię „Idiots Savants” bo dynamika tutaj jest na najwyższym poziomie. A co najlepsze, nie mamy tutaj gwałtownych zmian. Praktycznie w każdym przypadku utwór najpierw się rozpędza, nabiera mocy, buduje napięcie a po udanym szczytowaniu i wylewie psychodelicznej energii następuje powolny spadek intensywności. Majtersztyk jakich mało.

Utwory bogate są w pogłosy, gitary świetnie ze sobą współgrają, mieszając powtarzalne riffy ze świetnym uzupełnieniem melodyjnym, do tego dochodzą klawisze z brzmieniami typowymi dla syntezatorów naśladujących organym – brzmienie bardzo kojarzące się z latami 80tymi. Perkusja doskonale wie co robić, aby te długie rozbiegi nie były nudne i aby ciągle, równomiernie budować napięcie. Bas jest piękny. Nie przytłaczający pomimo swoich niezwykle niskich rejestrów. Jest bas którego nie słychać, ale który czuć. Ale świetnie to tutaj pasuje, bo dzięki temu doświadczamy tej muzyki jeszcze głębiej.

Wokal też jest perfekcyjny. Aksamitny, pewny siebie, może nie idealny technicznie, ale z charyzmą. Niczym głos wujka, który udziela nam życiowych rad – ale takiego spoko wujka, który jest dla nas inspiracją, a nie takiego typowego starszego Pana z wąsem.

Jest to jeden z tych albumów który potrafię słuchać przez parę dni pod rząd. Gdy w końcu puszczam coś innego – to nie dlatego że „Idiots Savants” mi się znudził, tylko po prostu sprawdzam coś, a potem zapominam że miałem do tego dzieła sztuki muzycznego wrócić. A potem po paru miesiącach gdy w końcu włączam ten album ponownie – dalej jestem zachwycony, jak za pierwszym razem.

Dlatego myślę że „Płyta Wszechczasów w kategorii Rock” to dobre określenie albumu Gomer Pyle – Idiots Savants.

Gomer Pyle - Idiots Savants

WERDYKT

jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka jest gwiazdka

Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019