MetalMusic.pl

Nowy portal o muzyce metalowej - recenzje płyt, relacje z koncertów, słów pare o sprzęcie muzycznym i wiele innych!

Złe czasy na podbój sceny metalowej…

Żyjemy w bardzo specyficznych czasach – z jednej strony zdobycie sprzętu muzycznego – czyli np.: gitary, basu czy perkusji nie jest już żadnym problemem. Nie wiem jak z perkusją, ale np.: chińska gitara za mniej niż 100$ ściągnięta z Aliexpress poddana lekkiej regulacji może zabrzmieć dobrze. Podobnie ze sprzętem do nagrywania. Oferta interfejsów audio jest tak obszerna i posiada tak wiele różnych wariantów, że każdy członek zespołu może wyposażyć się w swój, nagrać w domu swoje partie, a potem jeszcze można zebrać to wszystko i podesłać to wszystko kumplowi który to zmiksuje. A nawet nie chcę poruszać tematu piractwa które jest łatwiejsze niż kiedykolwiek.

Perkusja w dalszym ciągu jest najdroższym instrumentem i mam wrażenie że przez to perkusistów jest najmniej. Nic nie szkodzi, wystarczy kupić jakiegoś EZ Drummer’a i praktycznie można zrealizować swój pierwszy long plany w warunkach domowych i zabrzmi to jak z profesjonalnego studia – o ile ktoś włoży chociaż 5 minut pracy w to wszystko.

To wszystko owocuje swego rodzaju wysypem ciekawych kapel. Każdego dnia w różnych zakamarkach internetu pojawiają się nowe albumy. Mamy np.: Bandcamp, gdzie oprócz tego że można posłuchać to można od razu kupić taki digital i wesprzeć dobrze prosperujący zespół. O ile taki trafimy, ale o tym za chwilę. Powstała też masa agragatorów pełnych albumów na youtube, np.: Thrash Metal Catalog, Stoned Meadow of Doom, 666MrDoom, Black Metal Pomotion itd. itd. także można spędzać całe dnie na przesłuchiwaniu wszystkich nowinek, a i tak może nie starczyć czasu aby być na bieżąco. Ale czy warto poświęcać ten czas?

No więc właśnie – większość kapel to mocna średniawka, a w niektórych przypadkach wszystko umiera przez… Wokal. No cóż, takie czasy – gitarę kupisz, wyregulujesz, nałożysz efekty i brzmi dobrze. Wokaliści mają niestety pod górkę i niestety muszą się nauczyć panować na swoim głosem. A jest to nie lada wyzwanie – bo nie można zwalić winy że „słaba gitara, z chin ją mam”. Do tego dochodzi kwestia pokory – wokaliści niestety tak mają, że nie ważne co potrafią na prawdę, liczy się to – ile wokalista myśli że potrafi.

I co w związku z tym? Ano, w związku z tym mamy masę naprawdę fajnych kapel, których pierwsze 2 minuty albumu słucha się przednio, a potem wchodzi wokal i trzeba przełączyć album na następny licząc na to że tym razem się nie rozczarujemy. Ale domyślam się że większość z nas już przestała na to liczyć. Zamiast tego, poszukiwacze nowych brzmień są już przyzwyczajeni do słabych wokali i jak trafi się dobry to jest wręcz efekt „WOW”.

Jak duży jest to problem? Dzisiaj w zaledwie 10 minut trafiłem na:

  • Gaslarm – „Waiting For Darkness” – wokal wszedł po około 39 sekundach
  • Hammer Of Daemons – „Barbarian Assault” – pierwsza minuta to klimatyczne okrzyki, potem się zapowiada ciekawie, bo mamy dosyć garażowe w dobrym tego słowa znaczeniu ale po dwóch minutach wszedł wokal
  • Kill Authority – „1994+” – Efekt WOW wywołała u mnie perkusja, niezwykle agresywna, nierówne stopy, ale z charakterem, no jest super. Po 1:30 wchodzi wokal.
  • Station Twenty7 – „Dark Passenger” – fajnie się zapwiada. Niestety po minucie wchodzi wokal. Na szczęście nie jest aż tak tragiczny by przełączyć album od razu. Niestety po paru minutach zaczyna męczyć.
  • Darkenized – „Gong Farmer” – No WTF? ja się pytam – dlaczego gdy trafił się w końcu całkiem spoko wokal, z charakterem, to gitary brzmią jak nagrywane z multiefektu wpiętego w kartę dźwiękową, a blachy perkusyjne brzmią jak szumy z radia?

A może to ja jestem zbyt wrażliwy? Może gatunek zmienił się na tyle, że tak teraz się po prostu brzmi aby być trendi? Ciężko jest mi dopuścić taką myśl, bo np.: taki Overkill – na wielu albumach wokal nie jest perfekcyjny, ale ma charakter i dobrze się tego słucha. A do tego trafiają się takie perełki jak Niharp które dają właśnie efekt WOW – czemu nie ma tego więcej? Czemu tak wielu wokalistów nie słyszy tego że to brzmi źle?

Tu nawet nie chodzi o techniczne umiejętności, bo jest sporo zespołów gdzie wokal techniką nie grzeszy ale brzmi to dobrze – choćby np.: Acid King – wokalistka zawodzi i buja się wte i nazad swoim głosem, ale ma klimat nie z tej ziemi, czy choćby wspomniany wcześniej Overkill. A możemy sięgnąć jeszcze wyżej jeśli chodzi o listy przebojów – Megadeth! Mam wrażenie że Pan Dave Mustaine od lat śpiewa tą samą miauczącą techniką, ale kurcze, to po prostu brzmi dobrze.

Cały ten wysyp średnich i słabych zespołów ma jeszcze jeden negatywny wpływ na scenę metalową – przez zalew tych średniawek o wiele ciężej dotrzeć do tych na prawdę dobrych kapel – a skoro ciężej dotrzeć takim poszukiwaczom jak ja – to pewnie też ciężej dotrzeć producentom, więc te dobre zespoły mają o wiele ciężej się wybić. Właściciele lokali którzy zapewniają muzykę na żywo też nie mają lekko – zaproszą 3-4 razy średnią kapelę, a jak trafi się ta dobra ale tak samo mało znana, to ma o wiele mniejsze szanse że właściciel lokalu odważy się ponownie zaryzykować. A to znaczy że najpierw trzeba będzie żebrać o lajki, żeby było się czym pochwalić – wiadomo przecież że jak zespół ma 50k lajków, to więcej ludzi przyjdzie na koncert, więcej alkoholu się sprzeda, większy zysk. Ale walka o lajki też nie jest łatwa. Wszakże wszystko jest po znajomości. Polajkuje znajomy i znajomy znajomego. I takie same wyniki mogą mieć średnie kapele i te dobre.

No cóż, czasy mamy lekkie jeśli chodzi o możliwość spełniania swoich marzeń o kapeli w domowym zaciszu, a niezwykle trudne by podbić coś więcej niż serca podwórkowych kumpli…

Wyszukiwarka

Projekt i realizacja - Jacek Korzemski - Copyright © 2019